Bardziej szpiegowskie niż studenckie, w cudzysłowie oczywiście. Powstaje cały dział dziennikarstwa internetowego. Ludzie piszą artykuły w oparciu o to, co wyszukają w internecie. Uważam, że to nie jest najlepsze dla dziennikarzy. Dziennikarz powinien pójść w teren, porozmawiać z żywym człowiekiem. Nie da się wydobyć nieoficjalnych informacji z internetu. W Internecie można napisać to, co już ktoś sklep z książkami można źle przejść żałobę?- Tak. Mówimy wtedy, że czyjś proces żałoby się zablokował. Bo osoba nie dopuściła do siebie emocji w całej ich intensywności. Na przykład dlatego, że śmierć małżonka spowodowała spiętrzenie innych przykrych sytuacji - pogorszenie sytuacji materialnej, konieczność przeprowadzki do mniejszego mieszkania. Często - szczególnie w przypadku popularnego dziś konkubinatu - osoby budzą się w nowej rzeczywistości. Żyli razem, a tu okazuje się, że wszystko było jej - samochód, dom.



Natomiast uważam, że skończenie z zasadą anonimowości w internecie może się mu przysłużyć. Bo internet jest momentami… sikowaty. Jacyś frustraci, popaprańcy, śmieciarze… a jak jeszcze ktoś trochę się zna na systemie, to zablokuje sobie IP i uważa, że jest bezkarny. Ludzie powinni brać odpowiedzialność za to, co publikują. Jeśli to będzie podpisane, jeśli człowiek będzie musiał być zarejestrowany, będzie wiadomo, kto co napisał, co umieścił i opublikował, to poprawi to tylko wiarygodność i opiniotwórczość internetu. - Norka przyjemna jasno stwierdza dobre cuda.